SUMMER MOVIES

10 06 2010

Co robisz, gdy środek kalendarzowego lata spędzasz w domu, a za oknem leje i ogólnie ciemno szaro, ponuro? Czegokolwiek byś wówczas nie wymyślił, ja polecam ci włączyć w takiej sytuacji DVD, lub udać się do kina i odprężyć się przy dobrym seansie. Deszczowe wakacyjne dni, to najlepszy czas na odrabianie zaległości, a także wysyp superprodukcji w kinach. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Wchodzą sztampowe produkcje od Pixara i Disneya, jakimi są np. czwarty już Shrek, czy Toy Story 3. Mimo tego, że animacje zdominowały ostatnio żarty słowne, a co za tym idzie ich target to raczej widzowie powyżej 15 roku życia, nie spodziewam się, aby tegoroczne sequele ten poziom utrzymały. Sam Shrek nie zbiera rewelacyjnych not (u nas jak zwykle premiera ze sporym poślizgiem) cierpi zresztą również na systematyczny spadek formy z numeru na numer wyżej, a biorąc pod uwagę, to, że trójka była co najwyżej niezła nie spodziewajmy się cudów. W historyjkach zabawek Andy’ego natomiast nie pokładam wielkiej nadziei z prostego powodu. Jest, to ewidentny skok na kasę, a takie początki jeszcze nigdy nie wyszły, żadnej produkcji na dobre. Dlatego, też mimo wszystko te dwie produkcje polecam skreślić z listy „must watch”.

  Fanom mocnego kina akcji i w ogóle filmów sensacyjnych, polecam zdecydowanie film Nimróda Antala: „Predators”. Każdy na pewno, kojarzy kultowy pierwowzór z Arniem, a jak nie, to warto właśnie w te wakacje go sobie przypomnieć przed premierą Predators, (albo schować głowę w piach ze wstydu). Film to klasyczny sci-fi, czyli walka Marine z kosmitami, tym razem w egzotycznej dżungli. Niby nic odkrywczego (ani nawet specjalnie oryginalnego – patrz część pierwsza), ale weźmy pod uwagę, to że w rolach głównych zobaczymy Laurenca „Morfeusza” Fishburne’a, niezwykle charakterystyczną facjatę Danny’ego Trejo, czy zdobywcę Oskara Adriena Brody’ego.  A całość zrealizowana została pod czujnym okiem Roberta Rodrigueza – twórcy wizualnych majstersztyków, jak Sin City, czy Grindhouse. Możemy być więc spokojni o jakość rozrywki.

Idąc za ciosem miłośnicy kina akcji nie mogą, zwyczajnie NIE MOGĄ, przejść obojętnie obok drugiej produkcji z fabryki Roberta, która zawita do naszych kin pod koniec sierpnia. Mowa, o generalnym hołdzie dla filmów, które Rodriguez kręcił wraz z Tarantino, oraz dla takiej klasyki jak El mariachi ( bardziej znane jako późniejszy remaque – Desperado z Banderasem). Film zatytułowany „Machete”, opowiada historię, postaci, która we wszystkich wymienionych produkcjach brała udział. Machete, to były agent federalny, mszczący się w bezwzględny sposób na swoich dawnych pracodawcach. W krwawej vendetcie towarzyszyć mu będzie nie kto inny jak… ksiądz, zdecydowany nie krzywdzić, żadnej istoty ludzkiej. Co z tego wyniknie przekonamy się 18 sierpnia. Za miarę dobrego wyboru niech poświadczy chociażby obsada: Trejo, Seagal, Alba, Michelle Rodriguez czy Robert De Niro!

Zwolennikom i zwolenniczkom delikatniejszej rozrywki, warto będzie zainteresować się produkcjami lekkimi i łatwymi, jakimi na pewno będą produkcje takie jak nowa odsłona Step Up, lub również trzecia już część Sagi Zmierzchu. Za pierwszym przemawia przede wszystkim odbiór artystyczny, układów tanecznych, czy ścieżki dźwiękowej, na której ponownie zawita między innymi: T-Pain, Lil Wayne, a także Linkin Park(?). Film wejdzie do kin na początku sierpnia i będzie dostępny również w wersji 3D. Ta premiera będzie na pewno dobrym pretekstem do zapoznania się, lub przypomnienia innych tytułów tanecznych. Oczywiście mam tu na myśli Dirty Dancing, ale również wcześniejsze odsłony Step Up. Zdecydowanie odradzam kontakt z polską produkcją „Kochaj i Tańcz”, gdyż są to absolutnie zmarnowane dwie godziny. Druga propozycja na pewno przyciągnie do kin, zwolenniczki historii Stephenie Meyer, a ich zachęcać do seansu nie trzeba. Innym fanom romansów polecał bym jednak zostawienie „mroku” Zmierzchu, na rzecz klasyki, jak „Lepiej późno niż później” z zawsze świetnymi Jackiem Nicholsonem i Diane Keaton, czy „Czekolady” z Deppem. Warto też zainteresować się nadzwyczaj udaną produkcją Marca Webba: „500 dni miłości”.

Bardziej wysublimowani kinomani, odnajdą coś w znakomicie się zapowiadającej „Incepcji”, opowiadającej o zaawansowanych technologiach mogących działać w naszej świadomości i integrować w ludzki umysł. Świetna jest tu także obsada: DiCaprio, Marion Cotillard, czy świeża krew Ellen Page („Juno”, „Pułapka”). Całość wyreżyserował, twórca „Mrocznego Rycerza” Christopher Nolan, a film trafi do kin na przełomie lipca i sierpnia. Ci sami kinomani nie powinni przechodzić obojętnie także obok „Oczy szeroko otwartych” debiutującego reżysera Haima Tabakmana.

Jak zawsze zresztą, można też odkurzyć półkę klasyki, z takimi flagowcami jak: „Skazazni na Shawshank”, „Ojciec Chrzestny”, czy „Forrest Gump”. Ale je zapewne większość zna na pamięć, a wakacje, to raczej czas, aby ponarabiać zaległości w nowościach.

Oczywiście wiadomo, że nie da się pomieścić wszystkich filmów godnych polecenia tego lata w tak krótkim tekście, ale mam nadzieję, że absolutnie niezdecydowanych i gubiących się w natłoku premier udało się choć trochę nakierować. Wiadomo, także, że każdy sam najlepiej zadecyduje na co ma ochotę.  Tak czy inaczej życzę wszystkim trafnych wyborów i udanych wakacji.

Advertisements

Działania

Information

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




%d bloggers like this: